Małe dziecko ubrudzone psią kupą – czy takie plakaty pojawią się na ulicach Radomia? – Pomysł mi się podoba. Jeśli pies prowadzony na smyczy załatwi się na środku ulicy, to tak jakby zrobił to jego właściciel i po sobie nie posprzątał – mówi prezydent Andrzej Kosztowniak
Gdy stopniał śnieg, naszym oczom ukazały się trawniki i chodniki dosłownie usiane psimi kupami. – Kupiłem sobie hamburgera w budce na ulicy. Usiadłem na ławce, żeby go zjeść i niepotrzebnie się rozejrzałem. Wokół było mnóstwo psich odchodów. Od razu straciłem apetyt – opowiada radomianin Piotr Górski.
– Sprzątamy pełną parą, ale na efekty trzeba trochę poczekać – mówi Andrzej Kielski, dyrektor Zakładu Usług Komunalnych. ZUK dysponuje na razie jednym pojazdem do usuwania psich odchodów, który przemieszcza się głównie po centrum Radomia. – Ale właśnie kupiliśmy drugi – podkreśla dyrektor.
Edukacja od podstaw
Władze miasta już od kilku lat próbują rozwiązać problem kup. W parkach zainstalowano pojemniki z woreczkami foliowymi. Mają służyć właścicielom psów do sprzątania odchodów. Jednak woreczki bardzo szybko znikają. Na przykład pojemnik w parku Planty jest od dawna pusty. – Sprzątanie po psach to dobry zwyczaj, ale co z tego, jeśli najpierw nas do tego zachęcają, a później zapominają o swoich obowiązkach – mówi mężczyzna, którego spotkaliśmy na spacerze z kundelkiem i… z własną torebką na nieczystości.
Dyrektor ZUK zapewnia, że w tym roku podajniki będą regularnie uzupełniane. Tym działaniom towarzyszyć ma akcja edukacyjna. – Chcemy w nią włączyć jak najwięcej mieszkańców, szczególnie młodzież szkolną, bo praca u podstaw daje największe efekty – mówi Rafał Gwozdowski, rzecznik radomskiej Straży Miejskiej.
Posypią się mandaty?
Akcja rozpoczęła się w parku Leśniczówka, gdzie pojawiła się grupa uczniów ze szkoły podstawowej nr 33, którzy w towarzystwie strażników miejskich wręczali właścicielom psów woreczki na odchody. – Chcemy, żeby nasze miasto było bardziej czyste – tłumaczył Dawid z IVc. Chwilę później pobiegł w kierunku starszej pani spacerującej z jamnikiem. Po otrzymaniu woreczka nie ukrywała swojego zaskoczenia. – A po co mi to? – zastanawiała się. Nie przekonały jej wyjaśnienia dzieciaków. – Mój pies nie załatwia się na chodniku, tylko pod drzewem. To chyba żadne przestępstwo? – spytała ze zdziwieniem.
Straż Miejska zapowiada, że na razie właściciele psów są pouczani o obowiązku sprzątania odchodów. Później przyjdzie czas na karanie tych, do których nie docierają apele. – Mandat może wynieść nawet 500 zł – grozi Rafał Gwozdowski.
Jednak w ostatnich latach takich kar wymierzono zaledwie kilka. Złapanie na gorącym uczynku zarówno psa, jak i jego właściciela jest trudnym zadaniem. Tym bardziej, że strażnicy nie mogą działać po cywilnemu.
RAFAŁ NATORSKI
Kwestia kultury
Rafał Natorski: Nie przeszkadza Panu spacer po chodnikach zanieczyszczonych psimi odchodami
Andrzej Kosztowniak, prezydent Radomia: A mogę zażartować?
Proszę bardzo.
Spuszcza pan po sobie wodę w toalecie?
Spuszczam.
I ma pan odpowiedź. Tak na poważnie to jest kwestia naszej kultury. Jeżeli mamy psa i jesteśmy ludźmi odpowiedzialnymi, to powinniśmy po nim sprzątać. Jednak zgadzam się, że nie jest z tym najlepiej.
Co władze Radomia robią, żeby było lepiej?
Służby miejskie sprzątają, ale tego nie da się zrobić tak, żeby wszędzie było pięknie i czysto. Montujemy także stojaki z torebkami na psie nieczystości.
Jednak woreczki szybko znikają i podajniki zwykle stoją puste.
Torebki są po prostu kradzione, bo ludziom się przydają do różnych celów. Służby miejskie muszą sprzątać, ale przede wszystkim potrzebna jest edukacja.
Do tej pory działania edukacyjne są mało skuteczne. Może powinniśmy wziąć przykład z Pruszcza Gdańskiego, gdzie pojawiły się plakaty z dzieckiem na placu zabaw umazanym psią kupą? Taki mocny przekaz działa na wyobraźnię.
Nie słyszałem o tej akcji, ale pomysł mi się podoba. Jeśli ktoś nie potrafi zrozumieć prostego komunikatu, to być może komunikat trzeba wzmocnić. Na pewno zastanowimy się nad takim rozwiązaniem.
A może wrócić do podatku od posiadania psa? Wpływy z niego mogłyby zostać przeznaczone na sprzątanie miasta.
Podatek od psów jest nieekonomiczny. Więcej kosztuje jego wprowadzenie i utrzymywanie niż się z niego zbiera. Miasta na nim nie zarabiają. Powtarzam: najważniejsze to edukować, edukować i jeszcze raz edukować. Dla mnie właściciel i pies są traktowani jak jedność. Jeśli pies prowadzony na smyczy załatwi się na środku ulicy, to tak jakby zrobił to właściciel i po sobie nie posprzątał.
Warto wiedzieć
Wszechobecne psie kupy to problem nie tylko estetyczny. Z badań przeprowadzonych przez weterynarzy wynika, że 70 proc. psów to nosiciele glist. Jaja tego pasożyta wydalane są z odchodami. Wylęgają się z nich larwy, które z brudem i kurzem można przynieść na butach do domu, gdzie bawią się dzieci. Maluchy mogą się też nimi zakazić np. podczas zabawy w piaskownicy. Larwy przedostają się do płuc, mięśni, mózgu, mogą uszkodzić wzrok.
Jak robią to inni
Z psimi kupami walczy cały świat. Jednak w wielu miejscach robi się to znacznie skuteczniej niż u nas. W Edynburgu po parkach jeżdżą specjalne pojazdy z wbudowanymi kamerami, które monitorują teren i nagrywają właścicieli. którzy nie sprzątają po swoich pupilach. W hrabstwie Lincolnshire parki i skwerki patrolowane są przez specjalnie oddelegowanych policjantów. Najdalej poszli Niemcy. W kilku miastach psie kupy poddawane są badaniom DNA, które następnie porównuje się z DNA pobranym od psów podejrzanych o załatwianie się w niedozwolonych miejscach. Jeśli wyniki są identyczne, koszty badania pokrywa właściciel psa, który płaci jeszcze do tego karę. W Genewie mandat za pozostawienie psiej kupy jest tak wysoki, że nikomu do głowy nie przyjdzie wyjść na spacer bez foliowego woreczka na odchody. Wynosi 2,8 tys. franków.
nasz adres:
ul. Grodzka 2
26-600 Radom
nasze telefony:
dział reklamy: 507 977 702
lub 512 177 077
biuro: 48 383 57 01
napisz do nas:
reklama@7dni.radom.pl
redakcja@7dni.radom.pl
copyright © 2009 www.7dni.radom.pl
projekt i wykonanie: www.s-projekt.com.pl & www.siteprojekt.com.pl